Co łączy włoskie przestrzenie młodzieżowe, ośrodek kultury z Niepołomic, ogród społeczny z Kęt i Lublin? Na pierwszy rzut oka niewiele. A jednak każda z tych przestrzeni pokazuje inny sposób myślenia o tym, co znaczy tworzyć miejsce dla ludzi i razem z ludźmi. Miejsce wspólne z prawdziwego zdarzenia.

W Teatrikonie prowadzimy trzy różne przestrzenie: Kosmos: Przestrzeń Młodych, MAL „Szerokie Możliwości” i CWAO Spójnik. Każda ma swoją specyfikę, społeczność i sposób działania. Łączy je jednak przekonanie, że samo udostępnienie pomieszczenia czy przygotowanie programu wydarzeń nie wystarczy, żeby stworzyć miejsce wspólne.
Lubimy podpatrywać, jak robią to inni, a w ostatnim czasie mieliśmy okazję przyjrzeć się kilku ciekawym rozwiązaniom. Co przywieźliśmy z włoskiego Forlì, Niepołomic i Krakowa?
W Forlì jedno miejsce może mieć wielu gospodarzy
Tomek „Maped” Pizoń, animator Kosmosu i opiekun zespołu młodzieżowego, reprezentował nas podczas trzeciego spotkania międzynarodowej sieci Youth Space Link, realizowanej w ramach programu URBACT. Wraz z Julią Pietras ze Strefy Rozwoju Pasji i zespołem Biura Partycypacji Społecznej Urzędu Miasta Lublin poznawał włoskie przestrzenie młodzieżowe i wymieniał doświadczenia z osobami pracującymi z młodzieżą z różnych europejskich miast.
Jedną z rzeczy, które zwróciły jego uwagę, był sposób organizacji lokalnych przestrzeni:
„W Forli, inaczej niż w Lublinie, część przestrzeni zarządzanych jest równocześnie przez wiele organizacji równolegle” – zwraca uwagę Maped.
Tak działa między innymi EXATR, w którym Tomek i Julia prowadzili warsztaty dla reprezentantów miast należących do Youth Space Link z Albanii, Danii, Słowenii, Hiszpanii, Portugalii oraz Rumunii.
EXATR to pozostałość po warsztacie autobusów miejskich. Część przestrzeni została zamieniona w pokaźną salę kinowo-teatralną, a opiekunowie miejsca przygotowali kilka przestrzeni warsztatowych w starych magazynach narzędzi. Fajną specyfiką włoskiego klimatu jest to, że pozwala wynieść dużą część aktywności na zewnątrz. Drzwi są dosłownie i w przenośni zawsze otwarte dla wszystkich, a miejsca wypoczynku i kanapy znajdują się pod zadaszeniem na zewnątrz budynku. Inna przestrzeń, Officina 52, znajduje się w miejskim parku sąsiadującym z amfiteatrem i skateparkiem. Tam część warsztatowa została przeniesiona na ławki parkowe i należące do restauracji społecznej Piada 52 prowadzonej przez tę samą fundację.
To ciekawy punkt wyjścia do zastanowienia się nad tym, kto właściwie powinien odpowiadać za miejsce wspólne. Czy musi mieć ono jednego gospodarza? Może współpraca kilku organizacji, które wnoszą do niego różne kompetencje, doświadczenia i społeczności, ma więcej plusów niż minusów? My mamy też w takim podejściu doświadczenie, współprowadząc Spójnik z Fundacją TRACH.
W Niepołomicach nie każde miejsce musi robić wszystko
Kolejne odwiedzone miejsce to Pole Kultury w Niepołomicach. Tam uwagę zwraca sposób organizacji gminnej oferty kulturalnej. Obok centralnego ośrodka działa sieć domów kultury w sołectwach. Ich działania nie są prostym powieleniem tej samej oferty, wzajemnie się uzupełniają tworząc jeden system.
„To niby prosta rzecz, a istotnie wpływa na budowanie lokalnej wspólnoty. Zespół Pola Kultury wyszedł z założenia, że nie każde miejsce musi organizować podobne warsztaty, wydarzenia i spotkania. Nie każda placówka musi też być samowystarczalna i mieć duży, stały zespół instruktorski. Zamiast tego sprawnie funkcjonująca sieć, w której różne przestrzenie mają swoją tożsamość, ale wspólnie odpowiadają na potrzeby mieszkańców całej gminy.” – zauważa Joanna Ciesielka.
Różnorodność to także specyfika lubelskiej sieci przestrzeni młodych – 10 miejsc, a każde inne. Pytanie teraz brzmi: jak wykorzystać tę różnorodność, żeby wspólnie tworzyły coś więcej niż sumę pojedynczych działań? Czy to jest możliwe?
Zaufanie zaczyna się od przekazania kluczy
I kolejny przykład z Niepołomic, gdzie działa przestrzeń obywatelska w Izbie Rzemiosła, prowadzona przez Fundację Lepsze Niepołomice (zadanie realizowane na zlecenie Centrum Usług Społecznych).
„Z tego miejsca szczególnie zapadła mi w pamięć jedna zasada: osoby, które chcą zorganizować inicjatywę dla mieszkańców gminy, mogą otrzymać klucze i samodzielnie skorzystać z miejsca. Zaufanie jest tam podstawą!” – wspomina Joanna.
Podobnie jest w Kęckim Ogrodzie Społecznym. Ogrodnicy korzystający z przestrzeni dostali klucze wejściowe do furtki. Nie muszą pytać czy uprzedzać o swoim przyjściu, osób z Fundacji Leśne Przebudzenie, która założyła KOS. Mogą korzystać z tego, co znajdą w ogrodzie, szanując pracę innych osób.
Za taką decyzją kryje się całkiem duża zmiana w myśleniu o prowadzeniu przestrzeni. Można zapraszać mieszkańców do korzystania z gotowej oferty, budować program w konsultacji z publicznością czy korzystającymi. Można też pójść krok dalej i powiedzieć: to miejsce jest również wasze, możecie tu realizować własne pomysły.
Oczywiście takie rozwiązanie wymaga zasad i odpowiedzialności. Ale przede wszystkim wymaga zaufania. Trudno je budować, jeśli nie dajemy ludziom okazji, żeby z niego skorzystali.
A co, jeśli miejsce wspólne nie potrzebuje dotacji?
W Krakowie Joanna odwiedziła też Naszą Ścianę, przestrzeń Stowarzyszenia Zacięcie. To przykład miejsca, w którym działalność komercyjna może łączyć się z funkcją społeczną. Przestrzeń działa na własnych zasadach, nie opierając swojego modelu wyłącznie na dotacjach, a jednocześnie tworzy okazje do sąsiedzkich spotkań i wspólnego działania.
„Kiedy rozmawiamy o miejscach wspólnych, często myślimy o przestrzeniach prowadzonych przez samorząd, instytucje kultury albo organizacje realizujące projekty finansowane ze środków publicznych. Tymczasem o społecznym charakterze miejsca nie musi decydować jego forma organizacyjna czy źródło finansowania. Może ważniejsze jest pytanie, co rzeczywiście dzieje się między ludźmi, którzy z niego korzystają?” – zastanawia się Joanna Ciesielka.
Takie myślenie jest też bliskie zespołowi akcji Masz Głos, z którą jesteśmy związani od 2023 roku. W tegorocznej (2026) edycji, Fundacja Batorego, inicjatorzy akcji, postawiła na tworzenie i rozwijanie miejsc wspólnych, rozumiejąc je jako narzędzia do budowania odporności społecznej. Wszystko się spina, prawda?
Młodzież nie zawsze jest problemem. Czasami problemem jest to, jak próbujemy z nią pracować
Wracamy jeszcze na chwilę do Forlì. Dla Mapeda jednym z najważniejszych doświadczeń były rozmowy z osobami zajmującymi się pracą z młodzieżą w różnych krajach Europy:
„To niezwykłe, że wszędzie borykamy się z takimi samymi, uniwersalnymi problemami w pracy z młodzieżą i praktycznie wszędzie to nie młodzież jest problemem xD”.
To zdanie, chociaż napisane z przymrużeniem oka, jest warte uwagi. Miejsca wspólne to nie tylko zarządzanie budynkiem, otwieranie drzwi, dosypywanie kawy do ekspresu czy organizowanie wydarzeń. To także praca ze społecznością. Czy widzimy w nich odbiorców i odbiorczynie naszych działań? A może te osoby mogą współdecydować, inicjować i brać odpowiedzialność?
“W pewnym momencie warto się zatrzymać i pomyśleć, czy to nadal my (animatorzy) jesteśmy gospodarzami czy może już gośćmi. W jakim stopniu to my decydujemy o przestrzeni, a w jakim robi to młodzież? Co możemy zrobić, żeby przestrzeń stała się prawdziwie wspólna?” – dodaje Maped.
Podczas warsztatów w Forlì Tomek i Julia zdecydowali się opowiedzieć o wartościach, które są dla nich najważniejsze w pracy z młodzieżą. Zamiast skupiać się wyłącznie na konkretnych projektach czy rozwiązaniach, mówili o relacjach, trudnościach i momentach, w których dostrzegają efekty swojej pracy.
Maped opisał to tak:
„Jestem zachwycony każdą chwilą, kiedy widzę progres, nowe odkrycia dokonywane przez młodzież, z którą pracuję, dostrzegam drobne zmiany społeczne, przełamania. Każda drobna zmiana na jednym gruncie pociąga za sobą kolejne w niespodziewanych miejscach Oglądam te zmiany ze łzami wzruszenia”.
Właśnie takie doświadczenia przypominają nam, że efekty pracy w miejscach wspólnych nie zawsze dają się policzyć liczbą wydarzeń czy osób uczestniczących. Na szczęście coraz więcej grantodawców zdaje sobie z tego sprawę!
Czy da się napisać jeden przepis na miejsce wspólne?
Jedno jest pewne, z tych wizyt nie wróciliśmy z przekonaniem, że odkryliśmy idealny model prowadzenia przestrzeni. Zobaczyliśmy, jak wiele różnych rozwiązań może prowadzić do podobnego celu.
Wszystkie te przykłady prowokują jednak do wspólnego pytania:
Czy tworzymy miejsca, w których ludzie mogą po prostu przebywać, czy takie, na które naprawdę mogą mieć wpływ?
W Teatrikonie to pytanie towarzyszy nam na co dzień. Nie mamy na nie jednej, niezmiennej odpowiedzi. Uczymy się jej, prowadząc Kosmos, MAL i Spójnik, rozmawiając z mieszkańcami i przyglądając się temu, jak pracują inni.
Być może najważniejsze w tworzeniu miejsc wspólnych nie jest to, jak dobrze potrafimy nimi zarządzać, tylko to, jak dobrze potrafimy dzielić się nimi z innymi.
