Wartościowe działania mają szansę zaistnieć, kiedy pozwalamy na przepływ myśli i energii między ludźmi. Wymaga to postawy, w której nasze interakcje opieramy na akceptacji pomysłów drugiej osoby, a o realizację własnych potrzeb i celów dbamy poprzez „dodawanie”, a nie stawianie murów. W Lublinie tego rodzaju strumień wydarzeń i rozmów sprawił, że 16 lat temu do życia została powołana Fundacja Teatrikon. Na ile trudno byłoby dziś powtórzyć taki schemat i czy młodym ludziom, którzy chcą działać jest teraz łatwiej?

Podczas warsztatów improwizacji teatralnej jedną z pierwszych rzeczy, których się uczysz jest zasada „Tak, i…”. Kiedy wychodzisz na scenę i dołączasz do innych osób grających skecz, musisz zaakceptować rzeczywistość, która już tam istnieje. Włączając się do świata wykreowanego przez swoich współtowarzyszy i współtowarzyszki improwizacyjnej przygody, nie powinno się go negować. Jeśli w trakcie improwizacji jakaś osoba podchodzi do ciebie i proponuje wspólne działanie – zgódź się, nie blokuj, zobacz dokąd cię ta scena zaprowadzi. A jeśli masz inny pomysł, nie podoba ci się ten świat lub to działanie – zmianę wprowadzaj przez rozwijanie pomysłów, dodawanie czegoś od siebie. Jest to zasada banalnie prosta, ale to dzięki niej skecze improv są pełne energii i humoru. Ta zasada prowadzi często do absurdalnych sytuacji i dialogów, ale to dzięki niej możliwe są też idealne pointy, niebanalne rozwiązania i ten efekt, w którym między salwami śmiechu myślisz sobie „wow, ale to siadło!”.  Wydaje się, że stosowanie podobnych zasad w życiu może przynosić równie spektakularne efekty.

We wrześniu 2002 r. trafiłem do II Liceum Ogólnokształcącego w Lublinie. Do wymarzonego „Zamoya”, którego skończyła również moja mama. Ale zakwalifikowałem się tam z listy rezerwowej, więc zamiast do mat-inf’u dostałem się do klasy „F”. Miała być to klasa o profilu ogólnym, ale rok wcześniej została zmieniona w profil artystyczny. Zbieranina fantastycznych i bardzo różnych osób w klasie oraz zderzenie z programem zajęć, na który nie byłem przygotowany. Nauczyciel muzyki wysłał mnie do instruktora piosenki aktorskiej. Koleżanka zaprosiła do gazetki szkolnej. Nie umiałem rysować, ale nauczyciel WOK wspierał mnie przy tworzeniu koślawych dzieł wątpliwej jakości. Kiedy po miesiącu mogłem się przenieść na profil matematyczny, wiedziałem, że już tego nie chcę. Z każdym tygodniem wkręcałem się coraz bardziej, a szkoła tworzyła mi do tego warunki. Jako klasa artystyczna szybko zaczęliśmy „obstawiać” naszą twórczością większość akademii i wydarzeń szkolnych. Mój apetyt rósł, a my po raz kolejny musieliśmy występować na skrawku sceny przed kurtyną. Nie mogliśmy korzystać ze sceny bo za kurtyną składowane były krzesełka i ławki potrzebne raz w roku w czasie matur. Z frustracji napisałem krytyczny artykuł do gazetki szkolnej ZamoyXpress. Był o tym jak Zamoy marnuje potencjał, jak Dyrekcja źle zarządza zasobami szkoły, jak to kiedyś – za czasów mojej mamy – było fajnie, bo scena była żywa i działał nawet balkon.  Był również o tym jak wiele mogłoby się zadziać, gdyby tylko ktoś dał nam wsparcie. Niedługo po publikacji zostałem wezwany „na dywanik” do pani Wicedyrektor Haliny Falkowskiej. Na spotkanie szedłem spodziewając się niewygodnych pytań lub nagany. Na szczęście okazało się, że pani Dyrektor – choć pewnie sama o tym nie wiedziała – działała w zgodzie z zasadami improv. Powiedziała „tak” dla moich uwag i krytyki. Poleciła woźnym uprzątnięcie sceny i zostawiła przestrzeń na moje działanie. W artykule pisałem, że można w szkole stworzyć festiwal teatralny i ożywić tę scenę – ona swoją postawą stworzyła mi „sytuację sceniczną”, w której mogły narodzić się Lubelskie Spotkania Teatralne Zwierciadła. 

Gdybym w tamtym momencie trafił na blokadę – ta historia pewnie nigdy by się nie wydarzyła. Nie poszedłbym do swojej polonistki – Katarzy Jóźwik – i nie powstałby festiwal młodzieżowy, który od ponad 20 lat jest miejscem pierwszych kroków dla wielu artystów/ek i animatorów/ek kultury. Gdybym natomiast nie trafił na tak wspierającą nauczycielkę jak Katarzyna – która była też twórczynią programu klasy artystycznej -festiwal nie rozwijałby się. Pewnie wiele osób sięgając wspomnieniami do czasów szkolnych, pamięta tych wspaniałych nauczycieli i nauczycielki, do których można było przyjść z każdą dziwną sprawą i nietypowym pomysłem, a oni zamiast powiedzieć, że nie mają czasu, wysłuchali i pomagali. Takie osoby również – wiedząc o tym lub nie – stosują zasadę „tak, i…”. Mają świadomość, że rozwój osobisty i wiedzowy są łatwiejsze, jeśli budujemy je przez dodawanie i współpracę, a nie ograniczanie i blokady.

28 stycznia 2010 r.  Dariusz Figura i Katarzyna Jóźwik złożyli akt notarialny powołujący do życia Fundację Teatrikon. Był to efekt kolejnych lat współpracy oraz rosnącej grupy „absolwentów Zwierciadeł”, którzy chcieli dalej ze sobą działać. Kiedy ktoś czasem pyta mnie czym się zajmujemy jako organizacja, lubię odpowiadać słowami Tomasza Byliny, czyli jednej z osób które współtworzyły nasz zespół na samym początku: „Teatrikon jest po to, żeby ludzie młodsi od nas nie musieli sami szukać wszystkich odpowiedzi i potykać się o te wszystkie kłody. Działamy, żeby im było łatwiej działać”.

Dzisiaj, 16 lat od momentu założenia organizacji, zdaje się, że młodzież w Lublinie ma wiele narzędzi, które mogą ich wspierać. Od lat rozwijały się tu organizacje pozarządowe o profilu skierowanym do młodych osób. Po Europejskiej Stolicy Młodzieży 2023 została m.in. sieć Przestrzeni Młodych, stworzono Politykę Młodzieżową, wiele instytucji poszerzyło swoją ofertę o dedykowane młodym działania i organizowane są konkursy takie jak Młodzież Inspiruje Dzielnice, Szkolne Budżety Obywatelskie czy Miejski Aktywator Młodzieżowy. Z optymizmem patrzy się na te wszystkie działania, które mieliśmy możliwość współtworzyć lub obserwować jako jeden z wielu „trybików” tej maszyny.

Gdyby Fundacja Teatrikon była uczennicą, to dziś, mając 16 lat, powoli kończyłaby pierwszy semestr nauki w pierwszej klasie szkoły średniej. I jako licealistce życzyłbym jej, żeby jak najczęściej pozwalała sobie na mówienie „tak, i…”, a na swojej drodze spotykała osoby, które wciąż będą otwarte na jej szalone pomysły i chęć zmieniania świata na lepsze. Jej plecak bywa ciężki, bo wypełniony jest obowiązkami związanymi z Przestrzenią Młodych Kosmos, Mistrzostwami w projektowaniu gier komputerowych, Miejscem Aktywności Lokalnej Szerokie Możliwości, Centrum Wspierania Aktywności Obywatelskiej Spójnik i wieloma innymi. Wciąż jednak niech znajduje czas by dzielić się swoim doświadczeniem i inspirować przepływ myśli i energii między ludźmi. Bo niestety wciąż jest wiele miejsc i osób, które na pomysły i chęć działania zamiast „tak”, odpowiadają „po co?”, „nie mam czasu” lub „to bez sensu”.

Z okazji 16. urodzin życzę wszystkim osobom, które współtworzyły i nadal tworzą Teatrikon, żebyśmy znajdowali sami dla siebie czas i przestrzeń na radość ze wspólnej „improwizacji” oraz odkrywanie swojego potencjału przez eksperymentowanie. Praca z drugim człowiekiem nie zawsze jest łatwa, ale pamiętajmy, że może to właśnie my jesteśmy tymi osobami, które odpowiadając „tak, i…” możemy stać się początkiem nowych, niesamowitych historii i wartościowych działań, które pozwolą odpowiadać nam na wyzwania jutra.

Darek Figura